Domowy sposób na przeziębienie, czyli maść sosnowo-rozmarynowa

Spragnieni już wiosny, ubraliście się ostatnio za lekko, a teraz kaszlecie i cierpicie z powodu kataru? A może ten opis nie dotyczy Was, tylko kogoś z rodziny? Dzisiejszy przepis przyda się w obu przypadkach – zrobimy specyfik do użytku zewnętrznego, czyli maść sosnowo – rozmarynową.

Za chwilę przekonacie się, że samodzielne wykonanie maści jest banalnie proste i nie wymaga specjalnych umiejętności ani wiele czasu. W dodatku jest spora szansa, że część składników macie już w domu. To co, przechodzimy do przepisu?

Do przygotowania maści sosnowo – rozmarynowej będziemy potrzebować:

  • 50 ml pączków sosny
  • 3-4 gałązki świeżego rozmarynu
  • 75 ml (55 g) oleju kokosowego – można zastąpić innym tłuszczem np. smalcem
  • 7 g wosku pszczelego
  • spirytus – wystarczy odrobina
  • opcjonalnie: olejki eteryczne (7 kropli olejku rozmarynowego i 3 krople sosnowego)

Pączki sosny możecie kupić w sklepie zielarskim albo pozyskać samodzielnie, teraz jest idealna pora. Tylko pamiętajcie, jeżeli będziecie zbierać pączki sami, najlepiej zrywać je nie z żywych drzew, tylko z odciętych gałęzi pozostawionych w lesie po ścince.

Przygotowanie:
Pączki sosny i gałązki rozmarynu rozdrabniamy (na przykład kroimy nożem na mniejsze kawałki), wkładamy do słoika, spryskujemy spirytusem i odstawiamy na godzinę – ten zabieg pomoże lepiej wydobyć z ziół substancje czynne.

Gdy minie godzina, rozpuszczamy olej kokosowy. Najlepiej zrobić to w kąpieli wodnej: bierzemy garnek, wlewamy do niego trochę wody, możemy też włożyć na dno ściereczkę. Do wody wstawiamy słoik z olejem kokosowym i powolutku podgrzewamy, aż całość się rozpuści. Następnie ciepłym olejem zalewamy zioła, słoik zakręcamy i wstawiamy do kąpieli wodnej. Zmniejszamy ogień do minimum i podgrzewamy przez około 2-2,5 godziny. Po tym czasie płynną maść (już zieloną i pachnącą) przecedzamy, dodajemy wosk i czekamy aż się rozpuści – warto wstawić maść w słoiku jeszcze na kilka minut do kąpieli wodnej. Na koniec dodajemy olejki eteryczne, by wzmocnić działanie maści, dokładnie mieszamy, przelewamy do pojemniczka i odstawiamy maść do zastygnięcia.

Jest to wersja przyspieszona – jeżeli nie potrzebujemy maści „na już”, wystarczy zioła w słoiku zalać ciepłym olejem, zakręcić i odstawić w ciemne miejsce na kilka tygodni czy nawet miesięcy, niech się spokojnie macerują.

Maść świeżo po zalaniu olejem – powoli zaczyna pojawiać się zielony kolor.
Do przecedzonej maści dodajemy wosk pszczeli.

Kiedy i jak stosować maść?

Jeżeli źle się czujemy, zaczyna się przeziębienie, kaszlemy czy mamy katar – to dobry moment, by użyć naszej maści. Należy nacierać nią klatkę piersiową 2-3 razy dziennie. Tylko pamiętajcie: maść jest tłusta, więc lepiej nie wkładać w tym momencie eleganckich ubrań, żeby się nie zniszczyły. Najlepiej stosować maść wieczorem przed snem.

Kilka słów o działaniu i przechowywaniu:

Ponieważ użyliśmy pączków sosny i rozmarynu, maść będzie działać antyseptycznie, rozgrzewająco, przeciwgorączkowo i lekko przeciwbólowo, ułatwi też oddychanie.

Maść należy trzymać w lodówce, trwałość to przynajmniej pół roku (tylko trzeba zwrócić uwagę na termin przydatności oleju). Najwygodniej nabierać ją łyżeczką albo nożem – od razu po wyjęciu z lodówki maść jest bardzo twarda.

Czy maści odstraszają zapachem?

Usłyszałam ostatnio opinię, że każda maść, niezależnie od składu, po prostu śmierdzi. Nie mogę się z tym zgodzić, według mnie ta pachnie cudnie – czasem używam jej nawet jak czuję się całkiem dobrze – ot tak, żeby sobie poprawić humor. A czy Wam ten zapach również się spodoba? Jest tylko jeden sposób, żeby to sprawdzić – zrobić maść i przekonać się osobiście…

Maść niemal gotowa, już zaczyna zastygać.